Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Puchar, kraciasta marynarka i czek na 1,2 mln dolarów – to nagrody, jakie za zwycięstwo w DEAN & DELUCA Invitational na polu Colonial CC w Teksasie otrzymał Jordan Spieth. To jego ósme zwycięstwo w karierze.
Spieth odpędził już złe duchy po kwietniowym Masters. W zapomnienie poszedł też The Players Championship, gdzie nie przeszedł cuta i 18. lokata tydzień temu w Byron Nelson. Amerykanin po raz pierwszy od blisko dwóch miesięcy pokazał formę godną mistrza, grał równo przez cztery dni, a podczas finałowej rundy wytrzymał presję i nie dał się dogonić grupie pościgowej. Finałową rundę Spieth zakończył z wynikiem -5 i wysłał sygnał do rywali, że wszystko z nim w porządku. -17 po czterech rundach dało mu zwycięstwo z trzema uderzeniami przewagi nad Harrisem Englishem oraz czterema nad Ryanem Palmerem i Webbem Simpsonem.
Dla pochodzącego z Teksasu Spietha to pierwszy zawodowy turniej wygrany niejako „u siebie” i ósmy triumf w karierze. Jak od razu policzyli amerykańscy statystycy, od 86 lat żaden golfista nie wygrał tylu turniejów przed 23. urodzinami. Spieth skończy 23 lata dokładnie 27 lipca, więc może ten wynik jeszcze przebić.
Od razu pojawiły się porównania do Tigera. Woods, najlepszy golfista początku XXI wieku i jeden z najlepszych w historii, przed 23 urodzinami wygrał siedem turniejów, w tym jeden wielkoszlemowy. A do tego w sumie 27 razy meldował się w pierwszej dziesiątce PGA Tour na 49 startów i raz nie przeszedł cuta. Jak w takim dokładniejszym porównaniu wypada Spieth?
Spieth jako zawodowiec zagrał już w 87 turniejach, z których wygrał osiem, w tym dwa wielkoszlemowe, 37 razy kończył w najlepszej dziesiątce, ale cuta nie przechodził aż 14 razy. Różnica wynika z tego, że w różnym wieku Woods i Spieth przechodzili na zawodowstwo. Czas gra na korzyść Spietha, który profesjonalne granie zaczął blisko dwa lata wcześniej.
[fot]fot. Sport Gettyimages[/fot]





