Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Koreańczyk Byeong-hun An wygrał BMW PGA Championship na polu w Wentworth. – Ta wygrana odmieni moją karierę – stwierdził 23-letni, mało znany golfista, przed turniejem w Wielkiej Brytanii sklasyfikowany na 132. pozycji w rankingu światowym.
Jego rodzice są mistrzami olimpijskimi w tenisie stołowym, syn zamiast odbijać białą piłeczkę po stole ping-pongowym, wybrał trafianie nią do dołka. I był to słuszny wybór. Wygrywając w Wentworth, odniósł kilka spektakularnych sukcesów – jest pierwszym graczem z Azji, który triumfował we flagowym turnieju European Tour i zaledwie trzecim debiutantem ze zwycięstwem w BMW PGA Championship. Jego wynik po czterech rundach, czyli 267 uderzeń, też jest rekordowy – poprzednie najlepsze osiągnięcie pobił o dwa uderzenia.
23-letni An zdradzał już zadatki na dobrego golfistę. W 2009 roku wygrał w US Amateur Championship, jednak dopiero niedzielny triumf w Wentworth otwiera mu drzwi do wielkiej kariery. Dzięki zwycięstwu dostał automatyczną kwalifikacje do US Open i The Open, przez pięć lat ma pewne miejsce w turniejach European Tour. Dzięki wygranej An awansował z 132. na 54 miejsce w światowym rankingu. Dla męskiego golfa w tej części Azji może to być wielkie wydarzenie. Kobiety z Korei Płd. już dawno zdominowały rozgrywki.
Golfiście z Korei Południowej zwycięstwo zagwarantowała fantastyczna ostatnia runda, w której zagrał 65 uderzeń. Do ostatniego dnia podchodził jako współlider razem z Francesco Mollinarim, ale Włoch swoją grę zawalił. 74 uderzenia w niedzielę sprawiły, że spadł na czwarte miejsce. Na podium obok Ana znaleźli się jeszcze wiecznie młody Hiszpan Miguel Angel Jimenez (-15) oraz reprezentant Tajlandii – Thongchai Jaidee.
Turniej w Wentworth miał być popisem najlepszego gracza świata Rory’ego McIlroya. Golfista z Irlandii Północnej wygrał dwa duże turnieje w trzech poprzednich tygodniach po drugiej stronie Atlantyku, jednak europejski start mu nie wyszedł. Odpadł już po drugiej rundzie, dla niego fatalnej, bo częściej trafiał do bunkrów niż na fairwaye.
[fot]fot. Getty Images Polska[/fot]





