Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Po turnieju McNeill Open 2018 Mateusz Gradecki awansował na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej ligi Pro Golf Tour. W Polish Open będzie mógł rywalom uciec.
Gradecki w turnieju rozgrywanym na niemieckim polu Golfclub Glashofen Neusaß zajął ósme miejsce z trzema uderzeniami straty do zwycięzcy. Polak po trzech rundach miał wynik -3. 24-latek po raz szósty w sezonie zajął miejsce w czołowej dziesiątce turnieju ligi Pro Golf Tour. Na tym poziomie rozgrywkowym imponuje stabilną formą. A efekty widać w klasyfikacji generalnej cyklu.
– Cieszę się z objęcia prowadzenia w Pro Golf Tour, ta pozycja pokazuje, że mój rozwój jako zawodowego golfisty idzie w dobrą stronę i już w niedalekiej przyszłości swoją grą będę mógł sprawiać radość rosnącej liczbie kibiców golfa w Polsce – komentował Gradecki.
Mateusz Gradecki wychował się we wrocławskich klubach golfowych. Kiedyś trenował na polu Toya Golf, gdzie działała mocna kadra juniorów. Dzisiaj ten utalentowany golfista wspiera młodszych golfistów, kibicując im w turnieju Kram Junior Open, którego został ambasadorem. Wciąż gra też na polskich i wrocławskich polach.
Gradecki niemal od samego początku sezonu trzymał się w ścisłej czołówce ligi. Po turnieju McNeill Open 2018 został liderem cyklu, a jeszcze w czerwcu będzie miał szansę powiększyć przewagę nad rywalami. Rozgrywane od poniedziałku Polish Open to dla niego domowa impreza. W końcu nikt pola Gradi GC nie zna lepiej od niego.
Do końca sezonu pozostało jeszcze osiem turniejów i Gradecki jest w dobrej sytuacji, by zakończyć rozgrywki w czołowej piątce Pro Golf Tour. Dlaczego to takie ważne? Bo pięciu najlepszych graczy wynagradzanych jest kartą na Challenge Tour, czyli zyskują przepustkę na wyższy poziom golfa zarówno pod względem rywalizacji, jak i nagród finansowych.
fot. Strzały na fairwayu





