Teraz czytasz
Mateusz Gradecki z pełną kartą Challenge Tour 2022. “Koncówka sezonu była trudna”

Mateusz Gradecki z pełną kartą Challenge Tour 2022. “Koncówka sezonu była trudna”

Redakcja Golf&Roll

Jedyny polski profesjonalny golfista, który występował w Challenge Tour w 2021 r., zakończył sezon ze znaczną poprawą swojej pozycji startowej w przyszłorocznym cyklu tej ligi. Gradecki w klasyfikacji końcowej sezonu 2021 uplasował się w pierwszej 70 na ponad 220 zawodników z Europy, Australii, Afryki i obu Ameryk. Ten wynik gwarantuje mu udział we wszystkich turniejach Challenge Tour w 2022 r.

„To był bardzo intensywny sezon. Zaczął się późno i skończył dosyć wcześnie. Wszystkie turnieje rozgrywałem jeden po drugim, brakowało nieco czasu na optymalne rozplanowanie i regenerację. Plany pokrzyżował mi także Covid19. Przed sezonem założyłem sobie dwa warianty tego, co chcę osiągnąć. Przede wszystkim miałem zamiar znacznie umocnić swoją pozycję w Challenge Tour. Ten cel zrealizowałem, pomimo przejścia Covid19 w drugiej części sezonu, co całkowicie wyłączyło mnie na dwa turnieje i prawdopodobnie miało wpływ na wszystkie pozostałe w końcówce sezonu. Kończę tegoroczny Challenge Tour w pierwszej 70-tce, ze zdecydowanie lepszą kategorią startową w przyszłorocznym sezonie”, powiedział Mateusz Gradecki.

„Gdyby nie Covid, utrzymałbym pewnie miejsce w 40, 50-tce klasyfikacji generalnej. Na pewno zbliżyłbym się do mojego celu maksimum na ten sezon, czyli wejścia do pierwszej dwudziestki Challenge i bezpośredniego awansu do European Tour. Od początku tego sezonu było widać, że to, co przepracowałem w zimie, daje efekty. Czułem się świetnie. Najpierw w turniejach Pro Golf Tour, rozpoczynając wygraną w Egipcie, a później w Challenge Tour, gdzie w pierwszym turnieju w sezonie prowadziłem po pierwszych dwóch dniach rywalizacji, a zakończyłem go w pierwszej dziesiątce. Końcówka sezonu trochę „dojechała” mnie zdrowotnie. Najpierw Covid19, a zaraz po nim w  Prawdopodobnie, gdybym był wtedy w Polsce, skończyłoby się to w szpitalu. Jednak takie sytuacje pozwalają poznawać i przełamywać swoje bariery i limity. To było dla mnie ważne doświadczenie, z którego wyciągam wnioski na kolejny rok”, dodał Gradecki.

Polski zawodnik dwukrotnie w turniejach tegorocznego sezonu zajmował miejsca w pierwszej dziesiątce zawodów Challenge Tour. W maju w szwedzkim Malmö, w turnieju rozpoczynającym sezon był ósmy, a w sierpniowych zawodach w Danii szósty.

„Cieszę się z powtarzalności swojej formy – wchodząc na pole, czułem, że zagram dobrze, albo bardzo dobrze. Coraz lepiej wiem, jak wykorzystywać swój potencjał i możliwości w każdym z turniejów Touru i jak najszybciej adaptować się do kolejnych turniejów. Grałem golfa tak, jak potrafię, nie analizując, który to dzień turnieju i jaka jest jego ranga. Grałem po swojemu, byłem luźniejszy. Myślę, że to dobra baza na następny rok”, dodał polski golfista.

Awans Gradeckiego oznacza, że zawodnik będzie mógł w przyszłym roku sam decydować, w których turniejach cyklu weźmie udział. To bardzo ważne dla zachowania odpowiedniego czasu na treningi i regenerację.

Najważniejsze jest odpowiednie rozplanowanie startów, abym był wypoczęty i gotowy do każdego turnieju. W przyszłym roku terminarz Challenge Tour będzie bardzo rozbudowany, więc na pewno nie wezmę udziału we wszystkich turniejach. Z pewnością na początku sezonu wystartuję w Afryce, w RPA. Będzie tam wielu bardzo dobrych graczy, ale też świetna pogoda na start szczególnie na początku roku, gdy np. w lutym, pogoda do grania w Europie jest bardzo niepewna”, dodał Mateusz Gradecki.

Mateusz Gradecki był w tym roku jedynym polskim zawodnikiem stale występującym w turniejach Challenge Tour. Przyszły sezon będzie pod tym względem podobny.

„Nie mam szczególnej presji, żadnych blokad przez to, że jestem jedynym Polakiem na Tourze. Poznałem większość moich współgraczy z Challenge Tour, na pewno w trakcie turniejów nie czuję się samotny. Jest trochę zawodników, którzy są jedynymi reprezentantami swoich krajów. Taka jest rzeczywistość, trzeba się z nią pogodzić, ciągnąć za sobą młodych zawodników i wtedy, w przyszłości, polska reprezentacja w czołowych zawodowych ligach świata będzie rosła”, podkreślił Gądecki.

Celem Gradeckiego w przyszłym roku będzie zajęcie miejsca w pierwszej dwudziestce cyklu. Taka lokata pozwoli polskiemu zawodnikowi na awans do European Tour (od nowego sezonu odbywającym się pod nową nazwą – DP World Tour). Przed polskim zawodnikiem stoją też wyzwania w dłuższej perspektywie.

„Dzięki tegorocznemu wynikowi, będę mógł optymalnie przygotować się do walki o awans do European Tour. To moje podstawowe zadanie w najbliższym sezonie. Co dalej? Bardzo lubię grać w Europie, ale docelowo to USA ma najsilniejszą ligę profesjonalną, to tam rywalizacja na najwyższym światowym poziomie jest najbardziej zacięta. Zaczęła się też już droga do Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. Ten cel również jest dla mnie realny, bliższy do osiągnięcia niż udział w igrzyskach w Tokio. Gdy myślałem o IO w Japonii, nie byłem przecież jeszcze nawet zawodnikiem Challenge Tour, a w Tokio rywalizowali głównie zawodnicy European Tour! Dlatego Paryż jest dla mnie zdecydowanie bliższą perspektywą. Byłem tam niedawno na wyjeździe wakacyjnym i widać, że miasto już przygotowuje się do igrzysk. Zaczynam jednak od walki o awans do European Tour, a co będzie dalej, zobaczymy. Najważniejsze, żebym widział progres swojej gry. Nieważne, czy będzie to za rok, dwa, czy cztery, osiągnę swój cel”, podsumował Mateusz Gradecki.

fot. archiwum Mateusza Gradeckiego

© 2021 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: G24 Group Sp. z o.o