Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Fin Mikko Korhonen wygrał Shot Clock Masters na polu Diamond CC w Austrii. To jego pierwsze zwycięstwo w European Tour.
Turniej był wyjątkowy, bo przez cały czas trwania zawodów odmierzano graczom czas na uderzenie. Było to 50 sekund dla pierwszych zawodników w grupie i na dołkach par 3 oraz 40 sekund na pozostałych dołkach i dla pozostałych graczy. Jeśli ktoś nie wyrobił się w limicie, dostawał karę jednego uderzenia. Przez cztery turniejowe dni kary były tylko cztery, a turniej zebrał pochlebne recenzje.
„Turniej pokazał to, co wiemy od dawna. Bądź gotowy, gdy jest twoja kolej i dzięki temu możemy podnieść tempo gry. A to sprawia, że oglądanie golfa jest przyjemniejsze, przynajmniej dla mnie”, mówił Luke Donald.
The #ShotClockMasters proving what we already knew – be ready when it’s your turn to hit and you can certainly speed up play by a good amount. Must say makes watching more enjoyable, for me anyway!
— Luke Donald (@LukeDonald) June 10, 2018
Najlepiej z presją czasu i grą na polu poradził sobie Mikko Korhonen. Fin ma 37 lat, to był jego 146. start w European Tour, ale dopiero pierwsza wygrana. I to w jakim stylu. Po czterech rundach miał wynik -16 i aż sześć uderzeń przewagi nad drugim Szkotem Connorem Syme.
„Ani przez moment nie dopuszczałem do siebie myśli o zwycięstwie. Ale po ostatnim dołku wiedziałem, że mam bezpieczny zapas. To przepiękne uczucie. Czekałem na to bardzo długo. Wygrać na tym poziomie nie jest łatwo. Brak mi słów”, mówił.
📹 The best of Korhonen’s winning final round in 2 minutes 📹#ShotClockMasters pic.twitter.com/6Ixd228VjS
— The European Tour (@EuropeanTour) June 10, 2018





