Now Reading
Mistrz olimpijski Szymon Ziółkowski: Nadchodzi czas na golfa

Mistrz olimpijski Szymon Ziółkowski: Nadchodzi czas na golfa

Młot potrafi spokojnie posłać na odległość 70 m. Piłkę golfową… na przeszło 300 m. Mimo że mistrz olimpijski Szymon Ziółkowski jest w trakcie walki o kwalifikację do igrzysk w Rio de Janeiro zapowiedział swoją obecność na pierwszym turnieju cyklu Deutsche Bank Polish Masters – 7 maja w Kalinowych Polach.

„Aktualnie koncentruję się na tym, aby w lipcu wypełnić kwalifikacyjne normy do igrzysk w Rio i z satysfakcjonującym wynikiem zakończyć karierę. W maju pojawię się jednak na „mastersach”, a po igrzyskach znajdę jeszcze więcej czasu na golfa i inne zaniedbywane dotąd pasje”, powiedział.

Choć zdobywca olimpijskiego złota w Sydney (2000) nie rozegra pełnej turniejowej rundy, to na drivingu ma szansę… pobić rekord odległości.

„Driver i kilka piłek golfowych to mój sposób na odreagowanie. Zazwyczaj już w pierwszych uderzeniach jestem w stanie posłać piłkę na 340 metrów, co sprawia mi niezły fun. Swing zbliżony jest motorycznie do rzutu młotem – w obu liczy się przede wszystkim technika i szybkość”,  opowiadał.

Wielokrotny rekordzista i mistrz kraju przygodę z golfem zaczynał w 2001 r. Na otwieranym wówczas drivingu w Poznaniu ukończył kurs na zieloną kartę. Premierowe treningi napawały optymizmem, a redaktor Andrzej Person ocenił nawet, że Ziółkowski ma duże szanse poprawić rekord świata w konkursach longest drive. Rekordy pobijał jednak dalej w rzucie młotem, z utęsknieniem zerkając w stronę obiektów golfowych.

„Tyle razy na zgrupowaniach mieszkaliśmy gdzieś blisko pola, a ja nie mogłem iść zagrać. Napięty grafik zgrupowań i treningów nie pozwalał na poważne rundy golfa, ale zdarzało mi się zabierać kije i piłki na obozy do Spały i wykonywać uderzenia na rzutni. Najczęściej Anita Włodarczyk ze mną rywalizowała, ale inni miotacze też garnęli się, aby spróbować i najczęściej dziwili się… jak trudno w ogóle trafić w piłkę”, informował.

Mistrz świata z 2001 i 2005 wspomniał, że przygodę przerwała mu… kradzież kijów.

„Pamiętny sierpień 2013 roku. Wracałem zły z mistrzostw świata w Moskwie, gdzie nie dostałem się do wąskiego finału. Wchodzę do bloku, a sąsiad mówi, że było włamanie do naszej piwnicy. Miałem nadzieję, że złodzieje oszczędzili chociaż kije, ale… ukradli tylko ten ulubiony i starannie dobierany pod moje parametry zestaw do golfa”, opisał.

Dodał, że dopiero w tym roku będzie miał okazję znowu zagrać, uczestnicząc w akademiach gry podczas wybranych turniejów cyklu Deutsche Bank Polish Masters.

Więcej o cyklu na www.polishmasters.pl

Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia