Teraz czytasz
Nowe oblicze Kalinowych Pól (Wywiad z Andrzejem Zawistowskim)

Nowe oblicze Kalinowych Pól (Wywiad z Andrzejem Zawistowskim)

Redakcja Golf&Roll

Od początku istnienia pole golfowe Kalinowe Pola stało się jasnym punktem na golfowej mapie woj. lubuskiego i nie tylko. Za jego powstaniem stoi Andrzej Zawistowski, który – jak przyznaje – wciąż ma apetyt na więcej.

Już w najbliższym czasie w Kalinowych Polach wystartuje budowa nowych, długo wyczekiwanych dziewięciu dołków, a w kolejnym etapie planowane jest powstanie kolejnych nieruchomości, tym razem pod budowę domów.

G&R: Od inauguracji Kalinowe Pola Golf Club w 2010 r. minęło już 11 lat. Jakie to były lata dla pola i klubu golfowego, a także dla Pana?
Andrzej Zawistowski: Przede wszystkim już sama budowa okazała się dla mnie ogromnym wyzwaniem, a zarazem wielką przygodą. Głównym pomysłodawcą projektu, ułożenia poszczególnych dołków był Marek Sokołowski, ale samo pole w zasadzie powstawało na bieżąco. Pamiętam, jak Marek ustawiał dołki, bunkry, drzewa – to było naprawdę fantastyczne doświadczenie. Teraz mam nadzieję, że przeżyję takie same emocje przy budowie nowej dziewiątki, która już niebawem powstanie na Kalinowych Polach. Ponownie do współpracy zaprosiłem Marka Sokołowskiego, bo nie wyobrażam sobie, by mogło go przy tym zabraknąć. Ogólny pomysł jest taki, że wybudujemy pełnowymiarowe nowe 9 dołków. Będzie to pole typu links – bez nawet jednego drzewa. Z racji tego, że jesteśmy na terenie bardzo piaszczystym, a żwiru tu u nas nie brakuje, usypanie wydm, odpowiednie ukształtowanie terenu nie powinno być dużym problemem. Jak na typowy links przystało, będzie tu sporo przewyższeń czy wysoka trawa poza fairwayami. Myślę, że ta nowa dziewiątka dobrze dopełni 18 dołków, które już funkcjonują. Przy budowie szczególnie pierwszej dziewiątki przesadzaliśmy mnóstwo drzew, które z czasem zrobiły się naprawdę duże. Ta część Kalinowych Pól ma zatem typowo leśny charakter. Druga dziewiątka z kolei bardzo przypomina pole parkowe. I teraz do kompletu dojdzie dziewiątka typu links. Tym samym każda część pola będzie miała całkiem nowy charakter, a Kalinowe staną się 27-dołkowym kompleksem. Bardzo korzystny jest fakt, że w zasadzie początek i koniec każdej z trzech dziewiątek będzie znajdował się w bezpośredniej bliskości domu klubowego, parkingu i driving range’u.


G&R: Skąd decyzja, by podjąć się takiej inwestycji i rozbudowywać pole? Pamiętam, że w wywiadzie, jakiego udzielił Pan jakiś czas temu do „Golf&Rolla”, deklarował Pan, że pora odpocząć…
A.Z.: Tak miało być, jednak chyba za bardzo lubię budować i tworzyć nowe rzeczy. Biznesowo nie jest to pewnie jakiś wielki wyczyn, ale wiele osób, które do nas przyjeżdżały, o tę nową dziewiątkę pytało. Z tarasu naszego domu klubowego z jednej strony widać pierwszą dziewiątkę, o 180 stopni w drugą stronę leży drugie dziewięć dołków, a pośrodku jest kawałek pola. Już na samym początku, kiedy na ten kawałek pola spojrzałem, pomyślałem sobie: „No nie, tu musi powstać kolejne 9 dołków”. Nie ukrywam, że męczyło mnie to od dawna. Bardzo długo staraliśmy się o zakup tej ziemi, bo, niestety, nie zrobiłem tego na samym początku, przed budową pola, a potem zrobiło się dużo drożej i dużo trudniej. Parę lat temu udało się jednak ten teren kupić. Liczy on około 25 ha, co akurat wystarczy nam, by zrealizować nasze plany.

G&R: Kiedy ruszą prace i kiedy golfiści będą z tych nowych dołków korzystać?
A.Z.: Gdyby nie sytuacja z pandemią, to w zasadzie już by ruszyły. Teraz czekamy na pozwolenie na budowę. Pierwotnie miało zostać ono wydane na przełomie kwietnia/maja, ale przez jakiś czas urząd gminy pozostawał zamknięty. Pandemia bardzo mocno spowolniła nam zaplanowane działania. Mam nadzieję, że z budową wystartujemy mniej więcej na przełomie lipca i sierpnia, by jak najszybciej ukształtować pole. Dużo zależy od tego, jaka będzie najbliższa zima. W naszym rejonie zimy są na ogół bardzo łagodne, więc liczę na to, że i w tym roku tak będzie, a pogoda pozwoli nam na ułożenie systemu wodnego. Jeśli udałoby nam się w okresie wiosennym posiać trawę, to mam nadzieję, że w zasadzie od wiosny 2023 r. będzie można grać. Takie przynajmniej są ambitne plany – do zrealizowania, o ile pogoda ich nie pokrzyżuje. Chociaż, oczywiście może być różnie. Przekonaliśmy się o tym, kiedy budowaliśmy pierwszą dziewiątkę. Pamiętam, że kiedy Marek pytał mnie, jak ma sobie rozplanować pracę, odpowiedziałem mu, że spokojnie może brać pod uwagę zimę, bo na naszych terenach większego śniegu nie było od dawna. Oczywiście przez te trzy lata budowy śnieg leżał cały czas praktycznie od listopada do marca…

G&R: Wybór Marka Sokołowskiego, który nadał charakter pierwszym 18 dołkom, na projektanta kolejnej dziewiątki, wydaje się naturalny…
A.Z.: Tak, dokładnie. Wiem, że można było oczywiście od samego początku wybrać jakiegoś renomowanego projektanta z zagranicy, tak jak zdecydowano się w Modrym Lesie, ale nas, mówiąc szczerze, po pierwsze na to nie stać, a po drugie od początku mieliśmy być z założenia polem popularnym, dla wszystkich. Marek wykonał świetną robotę i golfiści, z którymi miałem okazję rozmawiać, potwierdzają, że na Kalinowych po prostu przyjemnie się gra. I mimo że pole jest momentami dość trudne, a dołki długie, golfiści lubią do nas przyjeżdżać. Teraz zresztą, przy tych nowych 9 dołkach, zdecydowaliśmy się nieco skrócić te dystanse – poprosiłem Marka, by jednak wziął pod uwagę, że nie wszyscy uderzają tak daleko jak on. W dalszym ciągu nowe pole będzie jednak pełnowymiarowym obiektem, które z białych będzie liczyć 2800 m, a z czerwonych – 2400 m.

G&R: Czy klubowicze w jakiś sposób wpłynęli na decyzję budowy nowej dziewiątki?
A.Z.: Mamy świetną atmosferę w klubie, który od dobrych kilku lat zrzesza około 500 członków. Nasi klubowicze od dawna pytali się o tę trzecią dziewiątkę. Tak naprawdę, na samym początku mieliśmy w planie dwa pola golfowe, co, jak myślę, też świadczy o tym, że zabierając się do budowy tego typu obiektu, nie bardzo wiedziałem, na co się piszę. Niedaleko od Kalinowych Pól, jakieś 20 km, mamy przepięknie położonych 80 hektarów. Stwierdziliśmy jednak, że cała golfowa infrastruktura powinna skupić się w jednym miejscu.

G&R: Kolejne dziewięć dołków to podobno początek inwestycji, jakie w najbliższym czasie będą miały miejsce w klubie. Zdradzi Pan więcej szczegółów?
A.Z.: Nasze pole jest tak zaprojektowane, że w zasadzie jego granicę wyznaczają wybudowane obok domy i apartamenty. Każdy z domów ma bezpośredni widok na pole. Już teraz ta infrastruktura mieszkalna liczy ok. 14 domów i 24 apartamenty. Obecnie planujemy zacząć znowu budować. Według tych planów już wkrótce do sprzedaży będziemy mieli 30 nowych domów i przeszło 20 apartamentów. Zwłaszcza w okresie pandemii można było zobaczyć, jak wielu ludzi się na Kalinowe po prostu przeniosło. Muszę przyznać, że już teraz zainteresowanie nieruchomościami przy polu jest bardzo duże, także wznawiamy tę część naszej działalności, licząc też na to, że część z tych nieruchomości zostanie kupiona w charakterze inwestycji na wynajem. To pozwoliłoby nam z kolei zwiększyć naszą bazę noclegową. Mamy na miejscu bardzo fajne domki – jest ich 11, są dwupokojowe, co daje w sumie 22 pokoje hotelowe. Ludzie bardzo je chwalą, bo obok jest cisza, spokój, jednak to zaplecze noclegowe, zwłaszcza w weekendy, jest już dla nas niewystarczające. Zwłaszcza gdy na polu odbywa się jakiś turniej. Już teraz część z zakupionych apartamentów jest przeznaczona na wynajem, co daje nam większą przestrzeń na przyjazd większych grup. Cały czas jednak czujemy, że to wciąż za mało i gdyby nasza baza noclegowa była większa, mielibyśmy u siebie dużo więcej gości, którzy przyjeżdżaliby do nas na golfa na kilka dni. Kiedy tylko dostaniemy pozwolenie na budowę, ruszamy i z tą inwestycją. Zainteresowanie już teraz jest bardzo duże, bo wiele osób szuka swojej oazy spokoju, ciszy, miejsca z dala od tych wszystkich niebezpieczeństw, o których wciąż słyszymy.

G&R: Kalinowe Pola mają stać się w takim razie resortem golfowym na wzór tych zachodnich?
A.Z.: Muszę powiedzieć, że rzeczywiście mam jeszcze dalej idące plany. W przyszłości marzy mi się, by powstał na tym terenie jakiś hotel, zwłaszcza że mam jeszcze na to kawałek ziemi przy samym jeziorze. Ale powoli – po kolei, ale do przodu. Jak na razie cieszymy się z tej dziewiątki, bo ona otworzy przed nami sporo nowych możliwości. Tak, jak wspomniałem, w klubie mamy ok. 450–500 członków. Część ludzi chce grać w turniejach, część nie. Kiedy odbywa się u nas jakiś turniej, pole jest w zasadzie wyłączone dla tych, którzy nie uczestniczą w zawodach. A ciągle przecież w Polsce większość ludzi w golfa gra w weekendy, a przez to największe obciążenie pola przypada właśnie pod koniec tygodnia. Chociaż muszę powiedzieć, że podczas tych pierwszych lat, jak zaczynaliśmy, to w tygodniu, zwłaszcza od poniedziałku do środy, czwartku na naszym parkingu zwykle naliczyć można było 2–3 samochody. Teraz z reguły jest ich 30–40. Mnie to cieszy, bo widać, jak zmienia się sytuacja golfa w Polsce i mam nadzieję, że dyscyplina ta stanie się tak popularna jak chociażby na Zachodzie. My w Kalinowych bardzo staramy się popularyzować golfa. Sam fakt, że mamy tylu członków i to coraz częściej są to mieszkańcy najbliższej okolicy. Robimy co roku około 100 zielonych kart, kreując w ten sposób nowych golfistów. W klubie prężnie działa sekcja juniorska, która ma na swoim koncie sporo sukcesów. Gdyby każdy klub golfowy w Polsce przyjął zasadę, że jego głównym zadaniem jest wykreowanie określonej liczby nowych golfistów, to golf w Polsce ruszyłby z kopyta. Zwłaszcza pandemia pokazała, jaką fantastyczną odskocznią od problemów dnia codziennego potrafi być ten sport. Także dzięki tej nowej dziewiątce na polu będziemy mogli pomieścić jeszcze więcej osób – tych, którzy nie chcą grać w turniejach, i tych, którzy po zawodach chcą rozegrać dodatkowe dołki. Różne konfiguracje dziewiątek pozwolą nam stać się jeszcze bardziej otwartymi na potrzeby golfistów.

G&R: Czy z Pana perspektywy opłaca się inwestować w golfa w Polsce?
A.Z.: Problemem jest, że ciągle jeszcze się nie opłaca. Ciągle jeszcze nasze polskie realia są takie, że dobrze jest, jak pole golfowe nie tyle zarabia, co samo się utrzymuje. Za wieloma polami golfowymi stoi często jakaś firma, która dopłaca do interesu. Sam golf jako taki wciąż nie jest dochodowym biznesem i jeszcze długo nie będzie. Powód? Wciąż za mało jest u nas golfistów. Moim marzeniem jest, aby w każdym większym mieście było jedno lub nawet kilka pól golfowych. Szansą zwrotu tego rodzaju inwestycji jest właśnie sprzedaż domów, co realizujemy w Kalinowych. Przez to, że mamy dużo działek budowlanych w okolicy i to w tak atrakcyjnej lokalizacji, możemy to robić.

G&R: A czy Pan, w tym całym natłoku planów, ma jeszcze czas na grę w golfa?
A.Z.: Nie tylko znajduję czas, ale staram się codziennie zagrać przynajmniej te 9 dołków. Jestem już emerytowanym biznesmenem, o ile można powiedzieć tak o kimś, kto inwestuje pieniądze w tak ryzykowną dziedzinę jak golf. Staram się grać – raz idzie lepiej, raz gorzej. Golf daje mi możliwość poznania bardzo wielu osób. Czuję wśród ludzi, którzy tu grają, dużą sympatię do mnie. Bardzo dużo osób jest mi wdzięcznych za to pole. Nieraz słyszałem: „Boże, co byśmy robili, gdybyś, Andrzeju, nie zbudował nam tego pola?”. To cieszy i daje mi ogromną satysfakcję.

Rozmawiała Joanna Drużba Fischer

Fot. Strzałyna fairwayu, Kalinowe Pola GC

© 2021 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: G24 Group Sp. z o.o