Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Rory McIlroy wygrał po dogrywce turniej Tour Championship i zgarnął 1,5 mln dolarów. A w klasyfikacji generalnej FedEx Cup wyprzedził Dustina Johnsona i zgarnął 10 mln dol. bonusu.
Johnson był faworytem turnieju kończącego sezon PGA Tour i głównym kandydatem do nagrody za najwięcej punktów uzbieranych w sezonie. I przez dwa pierwsze dni tak właśnie grał, prowadząc w klasyfikacji generalnej. Psuć się zaczęło w sobotę, gdy zamiast podkręcić tempo, dał się dogonić na tablicy wyników Kevinowi Chappellowi. Niedziela to dramat Johnsona – 73 uderzenia (+3) sprawiły, że spadł na szóste miejsce.
Sytuację wykorzystał Rory McIlroy. Irlandczyk z Północy inaczej niż jego amerykański rywal rozpędzał się powoli, a gdy przyszło do najważniejszych uderzeń, nie mylił się. W niedzielę zagrał 64 uderzenia (-6), że dogonił Chappella. Taki sam wynik uzyskał też Ryan Moore i na polu East Lake mieliśmy dogrywkę z trzema zawodnikami.
Jako pierwszy odpadł Chappell, który już na pierwszym dogrywkowym dołku zagrał tylko „par”, gdy rywale zaczęli od „birdie”. McIlroy i Moore szli łeb w łeb na dwóch kolejnych dołkach. Wreszcie na „16” par 4 McIlroy zagrał birdie i zapewnił sobie wygraną.
Numer trzy światowego rankingu dostał czek na 1,5 mln dol. Ale to nie wszystko. Dzięki wygranej oraz szóstemu miejscu Johnsona McIlroy wskoczył na pierwsze miejsce w rankingu FedExCup i to w jego ręce trafił 10-milionowy bonus.
„Chciałem zakończyć sezon PGA Tour zwycięstwem. Nie miałem wpływu na to, jak grali inni. Musiałem skupić się tylko na sobie i zagrać dobrą rundę golfa. Gdy to było potrzebne, wszystko układało się po mojej myśli. Wygrałem dwa z trzech ostatnich turniejów, a to bardzo miłe uczucie” – stwierdził McIlroy.
[fot]fot. press center[/fot]





