Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
Amerykanie przerwali serię trzech zwycięstw z rzędu Europy w Ryder Cup. Na polu Hazeltine National Golf Club zwyciężyli aż 17:11.
W Minnesocie mieliśmy potwierdzenie, że ścieżka obrana przez Amerykanów dwa lata temu po porażce w Gleneagles była słuszna. Począwszy od wyboru kapitana – był nim Davis Love III – po grę golfistów na polu do ostatniego dołka. Po raz pierwszy od lat zespół USA był drużyną przez wielkie „D”.
Ton rywalizacji nadała poranna sesja foursome w piątek. Amerykanie wygrali wszystkie cztery mecze i od razu wyszli na prowadzenie. Europa była pod presją, od pierwszej sesji musiała gonić wynik. Pościg zaczął się dobrze, ale przed niedzielnymi meczami singlowymi USA miały trzy punkty przewagi.
Kapitan Europy Darren Clarke najpierw do boju posłał swoich najlepszych graczy, jakby liczył, że ich wyniki napędzą resztę drużyny. I się przeliczył. Rory McIlroy nie potrafił zatrzymać rozpędzonego Patricka Reeda, Rickie Fowler okazał się lepszy od złotego medalisty z Rio Justina Rose’a, a po fantastycznym pojedynku Phil Mickelson zremisował z Sergio Garcią. Ważne punkty dla Europy zdobyli Henrik Stenson (ograł Jordana Spietha), Thomas Pieters (lepszy od J.B. Holmesa) oraz Rafa Cabrera Bello (pokonał Jimmy’ego Walkera), ale pięć z sześciu ostatnich pojedynków padło łupem Amerykanów.
Decydujące punkty dla ekipy USA zdobył Ryan Moore, który do zespołu dołączył trzy dni przed rozpoczęciem rywalizacji – to jemu przypadła ostatnia dzika karta.
„Jestem dumny z tego jak zagrali. Ciążyła na nich ogromna presja, gdy tylko ktoś trafiał na naszą listę, od razu pojawiały się pytania i wątpliwości. Jestem zadowolony z tego, jak oni na to wszystko zareagowali” – stwierdził Davis Love III.
Amerykanie osiągnęli swoje drugie najwyższe zwycięstwo w historii rywalizacji z Europą, ale pokonali reprezentację Starego Kontynentu dopiero trzeci raz w ostatnich dwóch dekadach. Szampan smakował tym razem wyjątkowo:
A little Champagne for the fans!! ??? #GoUSA pic.twitter.com/Deo6PXgnlv
— Ryder Cup USA (@RyderCupUSA) October 2, 2016
„Nie zmieniłbym nic. Rozmawiałem już o tym z wicekapitanami i jesteśmy pewni swoich wyborów, nawet patrząc na to, jakie były wyniki” – stwierdził Darren Clarke, na którego narzekali zarówno kibice, jak i eksperci. Kwestionowano zwłaszcza zmiany dokonywane na mecze fourball i foursome oraz przyznanie dzikich kart Lee Westwoodowi oraz Martinowi Kaymerowi.
Drużyna Europy wysłała na Ryder Cup aż sześciu debiutantów i gra dwójki Thomas Pieters – Rafa Cabrera Bello zasługuje na najwyższe uznanie. Ale trzeba też zaznaczyć, że aż czterech graczy Europy nie zdobyło przez weekend nawet połowy punktu. W zespole USA takiego gracza nie było. Najbardziej zawiódł chyba Danny Willett – zwycięzca tegorocznego Masters po raz pierwszy grał w Ryder Cup i wraca do domu bez punktu. W niedzielnych meczach singlowych dostał największego łupnia – sprawa rozstrzygnęła się już po 14 dołkach.
Na kolejną edycję Ryder Cup przyjdzie nam poczekać dwa lata. Wielki golfowy mecz Europa kontra USA przenosi się na Stary Kontynent. W 2018 roku golfistów ugości Le Golf National zlokalizowany pod Paryżem.
[fot]fot. Getty Images[/fot]





