Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Tiger Woods pokazał się po raz pierwszy publicznie od głośnego aresztowania w maju tego roku. W sobotę był na meczu FC Barcelony z Realem Madryt w Miami.
Mecz rozegrano na Hard Rock Stadium. FC Barcelona pokonała swojego odwiecznego rywala 3:2, ale w golfowym światku głośno z innego powodu – na meczu pojawił się Tiger Woods. Okazuje się, że 14-krotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych jest wielkim fanem Barcelony i dlatego tak dumnie paradował w koszulce tego klubu. Na mecz zabrał swoje dzieciaki, które miały okazje spotkać wielkie gwiazdy katalońskiego klubu – Lionela Messiego i Luisa Suareza.
Dowody ze spotkania sportowcy zamieścili na Twitterze. Tiger Woods podziękował obu piłkarzom, że spotkali się z jego dziećmi i ich przyjaciółmi.
Thank you to Messi and Suarez for meeting my kids and their best friends. #ElClasico pic.twitter.com/9PqPQoR6Vb
— Tiger Woods (@TigerWoods) July 30, 2017
Z kolei Luis Suarez napisał pod zdjęciem z Woodsem: „Skończyliśmy nasz tour zwycięstwem i spotkaniem z wielkim idolem!”
Terminando la gira con victoria y una gran foto con un gran ídolo !!!!!!!!! pic.twitter.com/wGXJHR1FHu
— Luis Suarez (@LuisSuarez9) July 30, 2017
Co się dzieje z Woodsem?
Woods po raz pierwszy pokazał się publicznie od czasu swojego majowego aresztowania. Wtedy trafił do aresztu po tym, jak został zatrzymany za prowadzenie pojazdu po spożyciu środków odurzających. Nie był pijany. Był to efekt działania leków.
Woods cały czas leczy się po kolejnych operacjach kręgosłupa. W czerwcu pisał na Twitterze, że ma bóle pleców i kłopoty ze spaniem, ale korzysta z pomocy specjalistów. Na początku lipca poinformował o zakończeniu pierwszego etapu leczenia. Co się nim dokładnie dzieje, nie wiadomo.
Woods przez 683 tygodnie był liderem światowego rankingu, wygrał 79 turniejów w PGA Tour, w tym 14 turniejów wielkoszlemowych. Ale od początku 2014 roku jego kariera jest na równi pochyłej. Od tamtej pory zagrał w zaledwie 19 turniejach, tylko raz zakończył zawody w pierwszej dziesiątce. Na zawodowy triumf czeka już cztery lata, na wygraną wielkoszlemową dziewięć. W rankingu golfistów wypadł z czołowego tysiąca.





