Now Reading
U.S. Open dla Jordana Spietha. Ma szanse na Wielkiego Szlema?

U.S. Open dla Jordana Spietha. Ma szanse na Wielkiego Szlema?

Dołek przesądził o tym, że Jordan Spieth triumfował w U.S. Open rozgrywanym na Chambers Bay. To jego drugi wielkoszlemowy turniej wygrany w karierze, drugi w tym roku.

Kilka statystyk jest wprost imponujących. Spieth jest najmłodszym zwycięzcą U.S. Open od czasów Bobby’ego Jonesa w 1923 roku i najmłodszym graczem, który wygrał dwa turnieje wielkoszlemowe od czasów Gene’a Sareazena w 1923 roku. Jako 16 golfista w historii ma w CV wygrane w Masters i US Open i jako szósty dokonał tego w jednym roku. Niesamowite! Eksperci już zastanawiają się, czy niespełna 22-letni gracz z Teksasu ma szanse na Wielkiego Szlema.

US Open na Chambers Bay miał niesamowitą końcówkę. Na 18. dołku Dustin Johnson, który był razem ze Spiethem współliderem, miał szansę na eagle’a i wygraną. Jednak najpierw spudłował putt z 3,5 metra, potem miał szansę doprowadzić do dogrywki, ale znów piłka nie wpadła do dołka.

– Zrobiłem wszystko, co było w mojej mocy. Miałem dobrą kontrolę nad prędkością puttów, ale piłka do dołka wpaść nie chciała. Nie uderzałem źle, po prostu się nie udało – stwierdził Johnson.

Spieth, który grał równo przez cztery dni, wygrał przy odrobinie szczęścia, ale zasłużenie. – To niesamowite, że zrobiłem już dwa kroki w kierunku Wielkiego Szlema i mam za sobą najtrudniejszy krok, bo za taki uważam wygranie U.S. Open – stwierdził Spieth.

Przed ostatnią rundą szansę na wygraną miało aż czterech graczy. Oprócz Spietha i Johnsona taki sam wyniki mieli Branden Grace i Jason Day. Grace utrzymał się w czołówce, ale z nieco gorszym wynikiem. Day był bohaterem tegorocznego US Open – w piątek golfista z Australii zasłabł na dojściu do 18 greenu, był to efekt zawrotów głowy. Udało mu się wrócić do siebie, dograć dołek do końca. Day wrócił do gry następnego dnia i doszusował do liderów, ale ostatniego dnia z rywalizacji o wygraną odpadł, gdy zagrał aż 74 uderzenia.

Turniej miał być szansą na odrodzenia Tigera Woodsa, ale najlepszy golfista ostatnich dwóch dekad zaczął turniej od wyniku +10, drugiego dnia, zagrał +6 i nie przeszedł cuta. Jego los podzielili m.in. Rickie Fowler, Miguel Angel Jimenez, Graeme McDowell, Bubba Watson, Martin Kaymer czy Hunter Mahan.

Przez cały weekend dużo mówiło się o polu Chambers Bay. Otwarty w 2007 roku obiekt położony w dawnej żwirowni wielu graczom do gustu nie przypadł, najwięcej narzekań było co do stanu greenów. – To nie jest standard do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Gdyby to był zwykły turniej PGA Tour, wielu graczy jeszcze przed pierwszą rundą zrezygnowałoby ze startu. Zagrali tylko dlatego, że to US Open – pisał Ian Poulter. Połowa graczy ze stanowiskiem Poultera się zgadza, inni nie. – Jesteśmy nieco rozpieszczani, na Wielkich Szlemach wszystko jest przygotowane do przesady. Golfiści amatorzy z takimi greenami radzą sobie na co dzień, więc pewnie dziwią się, o co tym gościom chodzi. Narzekania to przesada, kilka turniejów w tym sezonie miało gorsze greeney – stwierdził Brandt Snedeker.

O greenach z Chambers Bay dyskusja potrwa jeszcze kilka dni, o triumfie Spietha będzie mówiło się jeszcze przez długie tygodnie. Przynajmniej do 16 lipca, gdy golfiści rozpoczną zmagania w trzecim wielkoszlemowym wydarzeniu, czyli The Open, które w tym roku gościć będzie na legendarnym polu w St Andrews.

[fot]fot. Getty Images Polska[/fot]
Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia