Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Tiger Woods i Phil Mickelson negocjują warunki rozegrania pojedynku, który chciałby zobaczyć cały golfowy świat. Stawką ma być 10 milionów dolarów!
Co z tego, że obaj są już daleko poza swoją najlepszą golfową formą. Co z tego, że obaj już są po 40-tce. Taki pojedynek chciałby zobaczyć każdy. Ich rywalizacja sięga lat 90. XX wieku. Czyli to już trzy dekady. Woods uznawany jest za ikonę światowego golfa, ale w panteonie największych jest też miejsce dla Mickelsona. A do tego ich relacje przez większość zawodowych karier były co najwyżej chłodne. Wszyscy przypominają Puchar Rydera, gdy zostali połączeni w parę i „położyli” oba mecze. Dwóch golfowych samców alfa. I dlatego bez względu na to, w którym miejscu swoich karier są, ten mecz budzi tak wielkie emocje.
Oczywiście, ogniste relacje to już przeszłość. Z biegiem lat dwóch wielkich rywali znalazło coś więcej niż nić porozumienia. I to nie jest jakaś nadzwyczajna historia. W NBA najwięksi rywale lat 80. Magic Johnson i Larry Bird byli najlepszymi kumplami. W ostatnich latach Mickelson z Woodsem pracowali nad odbudowaniem pozycji drużyny USA w Pucharze Rydera. Mickelson wyciągał pomocną dłoń do Woodsa, gdy ten miał problemy zdrowotne.
Mogli zagrać 3 lipca
Gdyby nie kwestie marketingowe i telewizyjne ten mecz odbyłby się już 3 lipca w Las Vegas. Negocjacje jednak trwają, choć agenci obu golfistów milczą. Stawka 10 mln dol. też potwierdzona oficjalnie nie została, ale przy okazji turnieju Greenbrier Classic Mickelson potwierdził, że coś na rzeczy jest. A nawet więcej niż coś.
„Pracujemy nad najlepszym terminem. Kwota pieniędzy jest zawrotna. Bez względu na to, ile obaj mamy pieniędzy, to jest taka suma, która sprawia, że jesteśmy poza naszymi strefami komfortu”, powiedział Mickelson.
EXCLUSIVE: Tiger and Phil are planning a match-play showdown for a staggering amount of money. (Story by @AlanShipnuck)https://t.co/odiTaBMhYV pic.twitter.com/ZttyQSSzXa
— GOLF.com (@GOLF_com) July 6, 2018
Obaj mogą pewnie liczyć na większy zarobek. Sponsorzy, reklamodawcy, stacje telewizyjne, bilety – to wszystko sprawi, że pula pieniędzy będzie jeszcze większa. Zapewne jej część trafi na cele charytatywne. A jeśli wszystko wypali, to takich meczów zobaczymy więcej. Ale to wszystko dodatki.
Na taką rywalizację czekamy od lat 50. XX wieku, gdy dwaj zawodowcy – Ben Hogan i Byron Nelson – zmierzyło się z amatorami Harviem Wardem i Kenem Venturim. Tamto spotkanie widzieli nieliczni. Woods kontra Mickelson zobaczy cały świat.





