Ten golfista jest już legendą. I wciąż zaskakuje
Były prezes PGA Polska, organizacji zrzeszającej zawodowych golfistów. Wielki promotor…
Bernhard Langer jest głęboko wierzącym i zaangażowanym chrześcijaninem. Słynny jest z tego, że urządza modlitwy dla swoich kolegów przed turniejami. Przez ponad dwadzieścia lat jego caddiem był Peter Coleman, z którym robiliśmy wywiad parę lat temu. W środowisku golfistów krąży anegdota na temat precyzyjności Bernharda Langera: Niemiec zapytał się swojego caddiego o odległość od spryskiwacza do flagi, kiedy jednak otrzymał odpowiedź w x metrach, uznał ją za nieprecyzyjną i zapytał, czy jest to od końca czy od środka spryskiwacza. Inna znana historia, która wiąże się z Langerem, to jego precyzyjne uderzenie na 18. dołku w Woburn w 1981 roku. Piłka golfisty wylądowała w konarach dębu przy greenie. Langer wspiął się na drzewo i bez karnego uderzenia wykonał chippa na greeen!
Bernhard Langer przeżywał też straszne porażki. Dwukrotnie nabawił się choroby „yips” – dobrze znanej golfistom, która występuje także w innych sportach. Zwalczył drżenie rąk przy puttowaniu, gdy zastosował nowy, przez siebie wynaleziony uchwyt puttrea, który do dzisiaj nazywa się „Langer grip”. Wprawdzie od kilku lat gra i zwycięża przy pomocy długiego puttera, to jednak, ze względu na nowe przepisy, w przyszłym roku będzie musiał powrócić do swojego starego systemu.
Langer na stałe mieszka na Florydzie. W 1984 roku wziął ślub z Vickky Carol, z którą ma czworo dzieci: Christinę, Stefana, Jasona i Jackie. Stefan chciał być zawodowcem, jednakże nie udało mu się i pracuje obecnie jako bankowiec w Nowym Jorku. Christina od czasu do czasu nosi torbę ojca, gdy przyjeżdża na turniej do Niemiec. Z 14-letnim Jackie’em w zeszłym sezonie wygrał znany turnie Father& son”, który wcześnie trzykrotnie wygrywał ze Stefanem.
Bernhard Langer jest jednym z najsłynniejszych sportowców Niemiec, ale – ze względu na swoją skromność – prawie dla niemieckiego społeczeństwa nieznany. Inaczej wygląda to w USA czy Wielkiej Brytanii – tam jest wręcz pół-bogiem.





