Teraz czytasz
10 rzeczy, które zabijają golfa

10 rzeczy, które zabijają golfa

Peter Bronson

5). Melexy. Jeśli inwestorzy nie zarabiają odpowiednio na greenfees, na pewno mogą nadrobić sprzedając nieruchomości i obowiązkowo wynajmując melexy. Nowoczesne pola golfowe bardzo często są planowane dookoła osiedli mieszkaniowych zamiast vice versa. Dystans pomiędzy greenem a następnym tee jest bardzo duży, nic więc dziwnego w tym, że już nikt nie ma ochoty chodzić. To, co kiedyś było zdrowym sportem już nim nie jest. Zabierz radio i piwo do melexa i  gnaj przed siebie jak John Daly.

6). Golf w telewizji. Na polach, które oglądamy dziś w TV, dosłownie malują trawę na zielono i farbują wodę na niebiesko. W Augusta National schładzają kwiaty tak, by kwitły dokładnie podczas turnieju Masters oraz zakładają pasy grzewcze pod greenami. Zaraz dojdziemy do wniosku, że „tak właśnie powinien wyglądać golf”. Budżet na utrzymanie pola golfowego skacze pod sam sufit, co z kolei przekłada się na droższe greenfee. Nawadnianie, nawożenie, super szybkie greeny, bunkry o powierzchni 200m². Wszystko staje się coraz mniej naturalne. Tak jak nie ma już Miss Universe, która nie ma za sobą przynajmniej 15 operacji plastycznych.

7). Dopasowywanie kijów i putter za 800 dolarów. Z tego co zaobserwowałem, wynika, że średniozaawansowany gracz potrzebuje około godziny intensywnej praktyki, by dopasować swój swing do kija, jakim gra. Przez ostatnie 500 lat sami dostosowywaliśmy się do naszych narzędzi. Twoja podświadomość jest w tym niesamowicie biegła. Ale w dzisiejszych czasach zaprzedaliśmy się ideom, które mówią, że aby grać dobrze, powinieneś wydać tysiące dolarów na najnowocześniejszy sprzęt, który idealnie pasuje do twojego swingu w dniu, w którym go testujesz. Nie wiem jak ty, ale ja czuje, że mój swing zmienia się z miesiąca na miesiąc. Sam z siebie. Więc jeśli putter to tylko płaskie lico przytwierdzone do prostego shaftu (jak zawsze myślałem i co sprawdzam od czasu do czasu), to jak możesz dziś uzasadnić cenę za niektóre puttery? Myślę, że gdybym na początku swojej przygody z golfem usłyszał, że za dobry putter mam zapłacić 500 dolarów to… nigdy nie zacząłbym uprawiać tak szalonego sportu. Lee Trevino wygrał U.S. Open z putterem, którego znalazł w garażu domu, wynajmowanego przez niego podczas turnieju.

8). Fitness golfowy. Nigdy nie zapomnę tego, co kilka lat temu przeczytałem na stronie Tigera Woodsa: „Codziennie spędzam dwie godziny na siłowni, ponieważ nie mam czasu na kontuzje”. Jak dużo operacji miał on do tej pory? Najlepsze ćwiczenia dla golfa to sam golf. Tak było od zawsze. Nie zrozum mnie źle, znalezienie równowagi w swoim ciele jest ważne, jakkolwiek to zrobisz: uprawiając inny sport czy tylko robiąc stretching. I to wszystko czego potrzebujesz. Teraz TPI to bardzo ciężka praca na siłowni nad wszystkimi „golfowymi mięśniami”. Może być to satysfakcjonujące, ale czy nie jest możliwe, by nadal grać dobrze bez tego wszystkiego?

9). Dystans. Przez ostatnie lata żyłem w kilku dużych miastach w Polsce i zawsze potrzebowałem przynajmniej 40 minut (w jedną stronę i bez korków), by dojechać do najbliższego pola golfowego. To znaczy, że jeśli wybrałem się na pole popołudniu, to spędzałem w aucie 2 godziny. Jestem szczerze, że tak wielu golfistów chce grać mimo takich warunków. Miałem szczęście dorastać w Ameryce, gdzie na pole jechałem rowerem nie dłużej niż 20 minut. Moi rodzice nigdy nie widywali mnie w domu przed zachodem słońca. Może zamiast budować jeszcze więcej „mistrzowskich” pól golfowych, powinniśmy zainwestować w więcej 6- i 9-dołkowych pitch&putts? Takich jak mają w Czechach?

10). Ceny. Ostatnie słowo może być takie: 9-dołkowe greenfee powinno kosztować mniej więcej tyle, co wyjście do ZOO, kina, czy do aquaparku. Przeciętny człowiek powinien być w stanie zabrać na golfa całą swoją rodzinę i przy tym nie zbankrutować. Jakość pola powinna odpowiadać cenie. Hiszpania jest świetnym przykładem: nie potrzebujemy więcej 6500 m mistrzowskich pól golfowych z bardzo szybkimi greenami i wejściem za 50 euro.

Podsumowując, golf to niesamowita gra, którą kocham całym sercem. Ale kto chciałby zapłacić 200 złotych za trwający ponad 5,5godziny 10-kilometrowy spacer, z bandą ambitnych oszustów, po tym jak spędził 2 godziny w aucie, z kijami ze złota, z głową pełną najnowszych  wskazówek do dobrego swingu, kiedy plecy bolą od siedzenia w samochodzie, bo nie miał czasu się rozciągnąć. Bo zawsze się spieszy, a bunkry są zbyt głębokie i nie może się z nich wydostać…. Kiedy żona nudzi się w domu, a dzieci spędzają całe dnie przed komputerem. Czy tak ma wyglądać golf?

fot. Marek Darnikowski

 

Pages: 1 2
© 2021 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: G24 Group Sp. z o.o